Kamienie na szaniec - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Do najważniejszych zadań Małego Sabotażu należało oddziaływanie na własne społeczeństwo i upowszechnianie haseł walki cywilnej. W „akcji przeciw Paprockiemu” Alek i Rudy zjednoczyli swoje siły. Paprocki był właścicielem restauracji przy ulicy Madalińskiego. W każdą sobotę zamieszczał w „Nowym Kurierze Warszawskim” ogłoszenie, że pośredniczy w prenumeracie niemieckich czasopism. Chłopcy, należący do Małego Sabotażu, postanowili zająć się tą sprawą. Spotykali się w mieszkaniu Rudego, gdzie omawiali sprawę Paprockiego. Najpierw wysłano do mężczyzny kilka listów upominawczych, potem wybito mu szyby. Następnie zaczęli rozwieszać na przystankach tramwajowych ogłoszenie, że Paprocki ma na sprzedaż po niskiej cenie słoninę. Przez kolejne dni nękali go telefonami, wypisywali na murach obraźliwe słowa i nalepili na drzwiach restauracji klepsydrę żałobną. Po dwóch tygodniach Paprocki wywiesił ogłoszenie, że nie prowadzi już prenumeraty niemieckich pism.

Chłopcy z drużyny „Buków” doskonale czuli się w służbie Małego Sabotażu. Pozytywne opinie o ich działalności, krążące po mieście, sprawiały, że odczuwali zadowolenie. Kolejne akcje Wawra, polegające na rozlepieniu afiszów ośmieszających Hitlera i rysowaniu na murach żółwia, okazały się równie owocne. Rudy jednego wieczoru narysował aż osiemdziesiąt sylwetek żółwi, symbolizujących powolną pracę w zakładach, działających na rzecz okupanta.

Kolejnym zadaniem, jakiego podjęli się członkowie Małego Sabotażu, było oddziaływanie na Niemców, mieszkających na stałe w Warszawie, oraz niemieckich żołnierzy i urzędników. Miało to na celu udowodnienie okupantowi, że Polska nie została ostatecznie pokonana, a istniejące podziemne siły polskie są gotowe do walki i odwetu. Pierwszą akcją przeciwko Niemcom stała się wojna z Goebbelsem, prowadzona za pomocą litery V, oznaczającej „Victory” - zwycięstwo. Podobne akcje przeprowadzane były w całej okupowanej Europie. Na przełomie lipca i sierpnia 1941 roku propaganda niemiecka zaczęła rozpowszechniać tę samą literę jako symbol przyszłego zwycięstwa niemieckiego. W odpowiedzi na to Wawer nakazał uzupełniać literę V na niemieckich afiszach słowem „verloren”, co oznaczało „Niemcy zgubione”. W podobny sposób uzupełniano niemieckie hasła propagandowe: „Deutschland siegt an Allen Fronten” zmieniając je na „Deutschland liegt an Allen Fronten” – „Niemcy leżą na wszystkich frontach”.

W drugim roku okupacji Niemcy otworzyli w Warszawie sieć sklepów wędliniarskich, w których wyłącznie Niemcy mogli robić zakupy. Dla mieszkańców zrujnowanego miasta olbrzymie sklepy z zapełnionymi półkami stały się prowokacją. Zośka podjął decyzję przeprowadzenia akcji przeciw kilku sklepom. W swój plan wtajemniczył Rudego i wspólnie zdobyli kilka probówek gazowych. Pewnej soboty wyruszyli do głównego sklepu Wohlfartha na Nowym Świecie. W południe Zośka zapalił lont, szybkim krokiem wszedł do budynku i położył na ladzie probówkę. Na zewnątrz stał Rudy z kłódką. Zośka szybko opuścił sklep i zniknął, natomiast Rudy usiłował wsunąć kłódkę w kółka zamku. Wewnątrz powstała panika, a na ulicy zaczął gromadzić się tłum gapiów. Na widok dwóch policjantów, Rudy odbiegł do przyjaciela.

Alek miał swoje pomysły, które realizował. Jednym ze sposobów walki z okupantem było zrywanie hitlerowskich flag, wywieszanych z okazji świąt. To właśnie Alek, jako ten pierwszy w Warszawie, odważył się zerwać niemiecką flagę. Później jako jedyny zrywał flagi z najbardziej eksponowanych punktów miasta. To Alek zerwał flagę z budynku PKO na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Pewnego dnia Rudy, wyraźnie poirytowany odważnymi krokami Alka, kazał mu przyjść do siebie następnego dnia. Kiedy Alek zjawił się w pokoju Rudego ujrzał trzy niemieckie flagi, kłębiące się na podłodze, zerwane z gmachu Zachęty.

Wszystkimi akcjami „Buków” kierował Zośka, będący komendantem jednego z szesnastu rejonów, na jakie Wawer podzielił Warszawę. Sam brał także czynny udział w każdej grupowej pracy, choć jego osobiste wyczyny były czymś mało istotnym. Głównie skupiał się na zajęciach „sztabowych”, zyskując powszechny szacunek i przywiązanie „Buków”. Z czasem stał się specjalistą w organizowaniu ludzi i życia. W drużynie stał się propagatorem „teorii spokoju” w czasie akcji. Z biegiem dni organizacja Wawra rozrastała się, skupiając w swych szeregach coraz więcej ochotników. Zespół „Buków” został podzielony na mniejsze grupy. Jedną z nich kierował Zośka, kolejnymi – Alek i Rudy. Szczególnie ruchliwym okazała się grupa Alka, która po wielu próbach, złożyła uroczyste przyrzeczenie.

Ceremonia odbyła się w mieszkaniu Alka na Żoliborzu. Pokój został specjalnie przygotowany na tę ważną okoliczność. Na podłodze leżały niemieckie flagi, na ścianie wisiał Orzeł Polski i biało-czerwona chorągiew. W chwili składania przysięgi Alek zapalił spirytus, wylany do mosiężnego talerza i wszyscy powtarzali słowa roty, wypowiadanej przez komendanta Wawra. Potem zaczęli rozmawiać o działalności Małego Sabotażu. Alek oświadczył, że każda akcja to szkoła odwagi i panowania nad sobą. Jędrek był przekonany, że dzięki temu nauczył się szybkiego podejmowania decyzji. Marianowi działalność Małego Sabotażu odpowiadała pod względem atmosfery – braterstwa, karności, rycerskości i pogody. Na koniec spotkania przemówił komendant. Poprosił o szczególną ostrożność w akcjach podejmowanych z własnej inicjatywy. Tego dnia Alek zwierzył się siostrze, Maryli, że chciałby zrealizować choć część swoich pomysłów. Był świadomy tego, że ludzie oceniają go życzliwie, lecz nie chciał zostać przecenionym. Uważał, że jest nieczułym na otaczające go bestialstwo i postanowił złożyć własne, indywidualne przyrzeczenie. Napisał na kartce obietnicę, że będzie pracował nad swoim lenistwem i rozwijał w sobie silną wolę oraz wrażliwość, po czym zapalił ponownie znicz i wrzucił do misy arkusz.

Po chwili usłyszał wołanie matki z prośbą, aby przyniósł węgiel. Alek, emocjonalnie związany z matką, starał się jej pomagać we wszystkim. Jedyną rzeczą, w której jej nie uległ, było zaprzestanie ryzykownych wypraw ulicznych.

Zbliżał się Trzeci Maja. Mały Sabotaż zajął się zorganizowaniem manifestacji z okazji święta narodowego. Do tej pory „Buki” dwukrotnie uczestniczyły w akcjach ulicznych z okazji 3 maja i 11 listopada. Manifestowanie w rocznicę majową polegało głównie na malowaniu na murach barw narodowych i umieszczaniu w różnych miejscach biało-czerwonych chorągiewek. Alek i Rudy zakupili materiał i uszyli parometrowej długości flagi, które postanowili zawiesić na drutach tramwajowych i latarniach elektrycznych. O świcie zespół Alka zarzucał na przewody chorągwie, obciążone kamieniem. Sposób ten nazwano systemem „zarzucania”. Natomiast Rudy skorzystał z systemu „blokowego”. Nikt nie wiedział, w jaki sposób zdobył klucz do opuszczania ulicznych latarni. Wieczorem jego zastęp zawiesił na latarniach flagi, które rozwinęli rankiem.

Manifestacja z okazji 11 listopada polegała na wypisywaniu na murach i chodnikach hasła: „Polska zwycięży!”. Alek i Rudy stawiali sobie dodatkowe wymagania, malując napisy w najbardziej niebezpiecznych punktach Warszawy: na Banku Gospodarstwa Krajowego, na gmachu Funduszu Kwaterunkowego, na drogowskazach wojskowych w pobliżu dworca oraz wzdłuż ulicy Puławskiej.

W czerwcu 1942 roku komendant wawerskiego Mokotowa, Radlewicz i Zośka postanowili zamanifestować łączność kraju z rządem emigracyjnym. Udało im się zdobyć tysiąc egzemplarzy „Nowego Kuriera Warszawskiego”. Następnie ostemplowano gazetę kotwicą, będącą symbolem Polski Walczącej oraz życzeniami imieninowymi dla Władysława Sikorskiego i Władysława Raczkiewicza. Pismo sprzedawali na ulicach miasta, w czym rekordzistą okazał się Rudy.

Był to dobry czas w życiu Rudego. Ukończył szkołę Wawelberga jako pierwszy uczeń, czytał literaturę naukową, brał udział w odczytach i dyskusjach kilku ośrodków naukowych. Był również słuchaczem konspiracyjnych wykładów profesora Hassena. Jego przyjaźń z Zośką umacniała się i coraz częściej wspólnie wychodzili na „robotę”. Łączyły ich wspólne zainteresowania i wzajemna sympatia. Podczas jednej z akcji Rudy oświadczył przyjacielowi, że nie wyobraża sobie, że mógłby żyć w przyszłości jako istota bierna.

Jesienią aresztowano Jacka Tabęckiego, jednego z najbliższych Zośce ludzi. Tego dnia Jacek wyszedł wieczorem z mieszkania kolegi i bez zastanowienia zaczął zrywać niemieckie afisze z tablic i słupów. Nagle na ulicy pojawili się dwaj żandarmi i zatrzymali chłopca. Został zaprowadzony na komisariat, a następnie przewieziony na Pawiak. Po miesiącu Jacek został wysłany do Oświęcimia. Wydarzenie to wstrząsnęło całym zespołem „Buków”. Nie rozumieli, dlaczego Jacek nie podjął próby ucieczki w czasie transportu na Pawiak. Nie rozumieli też, dlaczego nikt mu nie pomógł. To nieco zachwiało przekonaniem o wartości drużyny i wypracowanych przez Mały Sabotaż cechach charakteru. Zośka głęboko przeżył aresztowanie Jacka. Przez dłuższy czas starał się wydostać przyjaciela z Pawiaka, a później z Oświęcimia, lecz jego wysiłki okazały się daremne.

Tragedia Jacka spowodowała jednak, że żadna osoba z „Buków” nie pozostała bierna nawet w najcięższych chwilach. Jako pierwszy udowodnił to Jędrek, który zastępował Alka, kiedy ten przebywał na wygnaniu na wsi. Jędrek postanowił zorganizować zerwanie flagi z niemieckiego szpitala Czerwonego Krzyża na Solcu. Wartownik, stojący w bramie, podniósł alarm. Chłopcy uciekli, lecz na chodniku został oderwany przypadkowo numer roweru. Irka Kowalska, właścicielka roweru, poinformowała o tym Jędrka. Razem z Marianem udali się do domu dziewczyny na naradę.

W pewnej chwili do mieszkania wkroczyli policjanci i rozpoczęli rewizję. Matka Irki, kolporterka prasy podziemnej, była przerażona. Podczas przeszukiwań stała się rzecz zupełnie nieoczekiwana dla uzbrojonych Niemców. Jędrek z całej siły pchnął policjanta, Marian otworzył drzwi na korytarz i obaj zdołali uciec. Irka, po kilku miesiącach więzienia, wydostała się z Pawiaka. W kilka dni później Alek przesłał Jędrkowi list, w którym skrytykował go za pomysł zerwania flagi Czerwonego Krzyża i narażenie Irki. Pochwalił jednak jego opanowanie, trzeźwość umysłu i śmiałość w chwili zagrożenia.

Najsłynniejszym wyczynem Wawra była znana w całym kraju i świecie sprawa tablicy na pomniku Mikołaja Kopernika. Bohaterem tej akcji stał się Alek. Niemcy, po zajęciu Warszawy, zasłonili część podstawy pomnika z napisem: „Mikołajowi Kopernikowi – Rodacy”, zamieszczając na nim mosiężną płytę z odpowiednio zmienionym napisem niemieckim. W początkach lutego 1942 roku Alek wyczytał w encyklopedii, że Kopernik urodził się 19 lutego i podjął natychmiastową decyzję. Należało usunąć niemiecką tablicę, aby odpowiednio uczcić rocznicę narodzin polskiego astronoma. Wczesnym rankiem, 11 lutego, wybrał się pod pomnik, by przyjrzeć się śrubom. W ciągu paru minut udało mu się usunąć cztery śruby, kiedy jedna z nich wypadła na marmurowe stopnie. Przerażony hałasem, zaczął biec w kierunku ulicy Kopernika. Zatrzymał się i zorientował, że nikt niczego nie zauważył. Po chwili wrócił pod pomnik i zaczął ciągnąć płytę w stronę ulicy Oboźnej. Następnie zakopał ją w zaspie przy chodniku. Kilka dni później wraz z kolegami przewiózł płytę w inne miejsce.

Akcja Alka poruszyła opinię polską i niemiecką. Tajna i emigracyjna prasa uznała ją za protest przeciwko kradzieży dóbr kulturalnych, jakiej dokonywali Niemcy. Gubernator Fischer natomiast pozbawił Warszawę pomnika Kilińskiego.

Dla Alka był to okres niespokojny i niezwykle ruchliwy. Większość czasu spędzał na ulicy. Udało mu się kupić szablę Kilińskiego z rozbieranego pomnika. Kiedy próba wykupienia całego pomnika nie powiodła się, śledził magistracką lorę i gdy zauważył, że posąg został umieszczony w Muzeum Narodowym, napisał na murze: „Ludu Warszawy – jam tu! Jan Kiliński”. W tych dniach popełnił jednak błąd, który mógł zagrozić życiu komuś z jego najbliższych. Gestapo nie zastało go w domu i aresztowano jego matkę. Alek na kilka miesięcy musiał opuścić stolicę i pod pseudonimem Kopernicki, ukrywał się u narzeczonej. Basię, młodszą o cztery lata, poznał na początku wojny. Dopiero teraz, w okresie przymusowej ucieczki z miasta, mogli spędzać ze sobą całe dnie. Spacerowali po lesie, rozmawiali dosłownie o wszystkim. Bardzo często poruszali temat przyszłości Alka i zawodu, który mógłby wybrać.

Pod koniec pierwszego miesiąca pobytu na wsi, Alek otrzymał list od Rudego, w którym kolega zapraszał go do siebie. Na jeden dzień Alek udał się do Warszawy i w ciągu tych dwudziestu czterech godzin spotkał się z przyjaciółmi, namalował na bramie Ogrodu Saskiego słowo „ZOO”, zamalował większość tablic z napisem Adolf-Hitler-Platz na placu Piłsudskiego oraz wymalował dwie kotwice po bokach głównych drzwi budynku Soldatenheimu.

Kotwice, będące połączeniem liter PW, stały się symbolem Polski Walczącej. W tych czasach popularyzacja tego znaku była główną pracą Wawra, w której wyróżniali się Zośka – jako organizator i Rudy – jako realizator. Rudy był pomysłodawcą wielu udoskonaleń technicznych. To on wynalazł system blokowy do zawieszania flag, zrobił pieczątki do stemplowania niemieckich afiszy. To on wymyślił metodę zalewania farbą tablic propagandowych – do pustego jajka wlewał farbę, zalepiał dziurkę i w ten sposób powstawał pocisk. Rola Zośki polegała za planowaniu akcji w terenie i w czasie oraz dobieraniu ludzi do określonych zadań i kontrolowaniu ich wykonania.

W czasie kotwicowego szaleństwa Rudy wykonał dziesięć dużych stempli kotwic z poduszeczką, nasączoną farbą. Stworzył również przyrząd nazywany „wiecznym piórem”, dzięki któremu pisano słowo bez maczania w farbie. Rudy, zachęcony sławą swych wynalazków, zapragnął dokonać czegoś, co poświadczyłoby jego odwagę. Pewnego dnia postanowił wymalować kotwicę na pomniku lotnika, stojącego na placu Unii Lubelskiej. Dzięki kluczom do latarni i pomocy kolegów dla większego bezpieczeństwa pogaszono lampy uliczne. W ostatniej chwili pojawił się jednak mistrz od gaszenia i zaczął zapalać latarnie. Zbliżała się godzina policyjna, więc Rudy zdecydował się na ryzykowny krok. Ruszył w stronę pomnika i w pełnym świetle lamp narysował kotwicę. W parę minut później jechał razem z Zośką do domu, uśmiechając się z zadowolenia.

Działalność w szeregach Małego Sabotażu była najważniejszą, choć nie jedyną pracą „Buków” w tamtych miesiącach. Chłopcy kończyli szkoły na ogół z dobrymi wynikami, spotykali się i dyskutowali o sprawach społecznych, etycznych i ekonomicznych. Organizowali również ćwiczenia, które przygotowywały ich do żołnierskiej służby w powstaniu. We wrześniu Zośka postanowił przeprowadzić szkolenie całego hufca Szarych Szeregów, którego został komendantem. Gromada, licząca prawie sto osób, miała spotkać się w lesie. Przed zebraniem poszczególne piątki musiały rozwiązywać zadania, które rozmieszczono na trasie ich przejścia. Po zmroku wszystkie zastępy dotarły w wyznaczone miejsce. Po raz pierwszy wszystkie piątki stawiły się w jednym miejscu. Zośka podał Rudemu kartkę papieru z napisanym specjalnie na tę chwilę programem.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Kamienie na szaniec - streszczenie w pigułce
2  Dlaczego chłopcy z „Kamieni na szaniec” „pięknie żyli” i „pięknie umierali”? – rozprawka
3  Wątki w „Kamieniach na szaniec”



Komentarze: Kamienie na szaniec - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-13 18:48:59

super streszczenie, wiele razy zabierałam się do czytania książki, ale jakoś mi to nie szło. natomiast streszczenie przeczytałam z wielka przyjemnością;) a tak swoją drogą to poruszająca opowieść:(


2018-08-12 18:41:41

Wielkie dzięki za streszczenie. ; )) Udało mi się przeczytać tylko 3 rozdziały, gdyż jakoś nie wciągnęła mnie ta książka a dziś mam z niej sprawdzian. ;> No a streszczenie rewelacyjne, napisane 'po polsku' jasno i przejrzyście, dzięki czemu wszystko zrozumiałam. Pozdrawiam


2013-10-22 20:37:57

Kamienie na szaniec - Ludzie - Klaudia () Moim zdaniem... Odnośnie tego komentarza. Autorka tego tekstu wykazuje nadnaturalny debilizm skoro twierdzi, że walka o wolną Polskę to głupota. Weź się kobieto zastanów to piszesz, bo robisz tylko Polakom przypał.


2013-06-29 13:50:40

Moim zdaniem to nie było debilne tylko pokazuje jak ludzie walczyli o ojczyznę i o to w co wierzą.Ta książka jest wspaniała ,jako że jestem harcerzem i moja drużyna nosi imie Tadeusza Zawadzkiego pseudonim ,,ZOśka' 'to wiem jak oni walczyli o to żeby teraz,żyło się nam jak najlepiej.A klaudia nie wie o co chodzi w tej książce.


2013-04-28 21:03:26

Klaudia () - Ty pokazałaś swój debilizm tą wypowiedzią. Z pewnością Ty byś się nawet na to ,,bazgranie po murach" nie odważyła. A co do streszczenia to dobre jest.;)




Streszczenia książek
Tagi: