Kamienie na szaniec - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Po chwili przyjaciel odczytał rozkaz, wzywający do oczekiwania na walkę zbrojną i kształtowania swoich charakterów. Resztę wieczoru spędzili przy ognisku, rozmawiając o ćwiczeniach. Potem odezwał się Rudy. Mówił o tym, że powinni już teraz przygotowywać się do walki. Radził, aby przeprowadzali szkolenie żołnierskie i jednocześnie przygotowywali się do pracy społecznej w Polsce. O świcie wyruszyli do miasta, dzieląc się na zastępy. Zośka, Rudy, Alek i kilku kolegów pomaszerowali w stronę granic miasta. W południe Zośka i Rudy wysiedli z tramwaju w centrum miasta i udali się do mieszkania Hali, koleżanki siostry Zośki. Zośka położył się na tapczanie i w pewnej chwili roześmiał się. Rudy spytał, z czego tak się cieszy i w odpowiedzi usłyszał, że przyjaciel lubi, jak promienie słońca grzeją mu twarz. Hala roześmiała się i zaczęła nakrywać do stołu, a obaj chłopcy w milczeniu zaczęli ją obserwować.

Dywersja
Listopad 1942 roku okazał się przełomowym miesiącem drugiej wojny światowej. Wojska radzieckie nie dopuściły do zajęcia Stalingradu, zatrzymując armię niemiecką na Kaukazie. Brytyjczycy zwyciężyli w bitwie pod El Alamein, zmuszając Rommela do wycofania się z Egiptu i Libii. Desant amerykańsko-angielski opanował Maroko i Algier. Te wydarzenia przerwały ciąg zwycięstw niemieckich.

Komenda Sił Zbrojnych w Kraju uznała, że nadszedł czas, aby podjąć wzmożoną akcję dywersyjną. Powołano do życia centralne kierownictwo Dywersji – Kedyw, które zajęło się organizacją nowych komórek. Dla Zośki i jego kolegów nadszedł czas zmian – po ponad półtorarocznej służbie z szeregach Małego Sabotażu należało zmienić sposoby walki z okupantem. Zośka, Alek, Rudy i część kolegów zostali wcieleni do tworzonych przez kierownictwo Szarych Szeregów do Grup Szturmowych, które następnie włączono do oddziałów dywersji. Rozpoczęto gruntowne szkolenie, przygotowujące do nowych zadań. Chłopcy po raz pierwszy dostali broń do rąk, czemu towarzyszyły ogromne emocje. Pierwsza akcja została wyznaczona na noc sylwestrową roku 1942/1943. Z całej grupy zostało wybranych pięć osób, wśród których znaleźli się Zośka i Rudy.

W mieszkaniu Rudego pod okiem instruktora przygotowywano miny do wysadzenia torów kolejowych i zapalniki elektryczne. Pewnego dnia pod domem stanęło auto, do którego Zośka i jego towarzysze zanieśli kilka paczek. Następnie pojechali w stronę Pragi i przed północą dotarli w okolice Kraśnika. Tam zaczęto podkopywać tory, które miały być wysadzone. Rudy, ubezpieczający akcję, stał samotnie nad torem. Po kilku godzinach miny zostały podłożone i w oddali usłyszeli nadjeżdżający pociąg. Zośka, wyznaczony do funkcji obserwatora, w odpowiedniej chwili wydał rozkaz do włączenia zapalników. W tej samej chwili Miner stwierdził, że pomimo włączenia zapalnika, wybuch nie nastąpił. Chwycił za zapalnik pociągowy i rozległ się huk. Zośka wraz z innymi rzucił butelkę z płynem zapalającym. Pierwsze zadanie dywersyjne zostało zakończone powodzeniem. Tej nocy kilkanaście innych zespołów wykonało podobne akcje pod dowództwem podpułkownika Oliwy. O północy grupa Zośki dołączyła do szeregu żołnierzy i uczestniczyła w uroczystej przysiędze wojskowej szofera, który akcją rozpoczynał swoją służbę.

Służba w dywersji wiązała się z wypracowaniem poczucia odpowiedzialności i drobiazgowej dokładności. Chłopcy, pod okiem przełożonych: Oliwy, Jerzego i Pługa, uczestniczyli w pracach przygotowawczych, ćwiczeniach i oswajaniu się z bronią. W niedzielę, 17 stycznia 1943 roku, Niemcy przeprowadzili łapankę, w wyniku której ponad 5000 kobiet i mężczyzn zostało wywiezionych do obozu koncentracyjnego w Majdanku. Tego dnia Alek, nieświadomy tego, co zaczyna się dziać na mieście, wyszedł z domu, niosąc w kieszeni plik instrukcji dywersyjnych. Kiedy zorientował się, że dzieje się coś niedobrego, skręcił w najbliższą przecznicę i stanął przed niemieckim policjantem. Pod ścianą stało kilku mężczyzn. Alek podał cywilnemu agentowi fałszywy dowód osobisty i stanął pod murem. Na szczęście nie przeprowadzano rewizji osobistej. Przy wsiadaniu na samochód, który miał przewieźć wszystkich na Pawiak, Alek usiadł jako pierwszy. Udało mu się przez szczelinę między deskami wyrzucić arkusze papieru.

W kwadrans później znalazł się na Pawiaku. Alek postanowił jak najszybciej uciec. Zorientowawszy się, że jedna z grup zatrzymanych jest już przygotowana do wywiezienia dalej, zaczął się do niej przysuwać. Udało mu się dostać do odkrytego wozu ZOM, a gdy samochody ruszyły, zwrócił się do siedzących obok mężczyzn, usiłując przekonać ich do ucieczki. Wszyscy byli jednak zbyt niezdecydowani i nieufni. Na rogu Miodowej i Krakowskiego Przedmieścia Alek przeskoczył przez barierkę i zmieszał się szybko w tłum. Zadzwonił do Zośki, prosząc, aby dowieziono mu dowód, lecz okazało się, że przyjaciel nie miał żadnego. W końcu dotarł do mieszkania Zośki, a po jakimś czasie pojawił się również Rudy, który powiadomił wszystkich zebranych, że właśnie zdołał uciec z łapanki. Alek z zazdrością pomyślał, że Rudy zawsze robi mu konkurencję. Okazało się, że dom Rudego został otoczony kordonem niemieckiej policji, która rozpoczęła legitymowanie mieszkańców. Rudy wydostał się z mieszkania za pomocą sznura, który przywiązał do nogi stołu i na którym zjechał z drugiego pietra.

W tym czasie Alek rozpoczął pracę zarobkową w jednej z warszawskich firm. Po kilku dniach wynikł konflikt między nim a innymi pracownikami, którzy usiłowali namówić go na wspólną wyprawę do pobliskiego baru. W gronie pracowników nazywano go „fajtłapą”. W pechową niedzielę któryś z kolegów zjawił się w fabryce z wiadomością, że Alek został zatrzymany podczas łapanki. Pokiwano nad tą wiadomością z politowaniem głowami, nikt bowiem w fabryce nie dostrzegł, że Alek jest jednym z najodważniejszych ludzi w Warszawie. Zawsze uśmiechnięty, gadatliwy i uczynny, traktował nowo poznanego człowieka przychylnie. Zawsze też bardziej dbał o drugą osobę, lekceważąco traktując własne potrzeby. Przez długi czas marzył o skórzanej kurtce, którą w końcu nabył za pieniądze, uzyskane ze sprzedaży deputatu z fabryki. Ucieszony, udał się do Basi, lecz dziewczyna uznała, że jest dziecinny. Słowa te sprawiły przykrość Alkowi. Kurtka spodobała się natomiast kolegom, którzy zaczęli ją pożyczać. Po kilku tygodniach została na polu walki, a Alek miał ją na sobie zaledwie kilka razy.

Na przełomie 1942 i 1943 roku Rudy stał się zdeterminowanym i odważnym mężczyzną. Koledzy natomiast coraz chętniej wysłuchiwali jego rad i sugestii. Jego pluton z tygodnia na tydzień stawał się coraz lepiej zorganizowany i wyróżniał się spośród innych. W tym samym czasie kilka grup szturmowych przeprowadziło ćwiczenia w rozbrajaniu Niemców. Pewnego dnia, późnym wieczorem, Rudy ze swoją grupą wyruszył na miasto. Na rogu ulicy Nowogrodzkiej naprzeciw Rudego pojawił się oficer SS. Kiedy zbliżył się do Rudego, ten skierował lufę pistoletu ku piersi Niemca, który usiłował skoczyć w bok. W tej samej chwili Rudy nacisnął na spust, pochylił się nad umierającym żołnierzem i zapytał go po niemiecku, czy słyszał o Oświęcimiu. Następnie włożył broń SS-mana do kieszeni i wolno ruszył dalej. Ubezpieczający go koledzy szli po drugiej stronie ulicy.

Był to czas, kiedy młodzi ludzie, po udanych akcjach dywersyjnych i sabotażowych, spotykali się z panem Jankiem, przyjacielem „Buków” z okresu służby w komórce więziennej. Dyskutowali wówczas o Polsce, którą wywalczą, poruszając zagadnienie ludzi, jacy będą potrzebni do odbudowy kraju. Rudy często zabierał głos na tych zebraniach. Organizowanie plutonu sprawiło, że wiele razy mówił, iż żyje pełnią życia. Czytał książki, uczył się angielskiego, rozmawiał z przyjaciółmi i pełnił swą służbę podziemną. Wypełniał swoje obowiązki, rozwiązawszy w sumieniu trudną problematykę zabijania. Zupełnie inaczej zachowywał się Alek, któremu kwestia pozbawienia życia drugiego człowieka, zakłócała spokój snu. Rozmawiał o tym z najbliższymi przyjaciółmi, poszedł nawet do spowiedzi. Całe dnie spędzał samotnie w lesie, rozmyślając o tym, co było nieuniknione. Miał świadomość potworności i bestialstwa, które cechowało okupanta, lecz pomimo tego odczuwał niepokój na myśl, że będzie musiał strzelać do ludzi.

W lutym 1942 roku nastąpiła konieczność wywiezienia z mieszkania przy ulicy Brackiej materiałów i pewnych rzeczy. Pewnego wieczoru pod kamienicą pojawili się młodzi ludzie i zaczęli znosić skrzynie do zaparkowanych samochodów. Akcję ubezpieczali Rudy i Alek, a ewakuacją kierował Zośka. Po dwóch godzinach w bramę domu weszli policjanci. Okazało się, że ktoś z mieszkańców kamienicy, obawiając się grabieży, zawiadomił komisariat. Policjanci weszli do ewakuowanego mieszkania, odebrano im broń i posadzono w kącie. Po dziecięciu minutach pojawił się patrol, których Alek przepuścił zgodnie z rozkazem. W tej samej chwili wyszedł Rudy i rozkazał, aby policjanci oddali broń. Jeden z Niemców nacisnął na spust, rozpoczęła się strzelanina. Rudy, ranny w nogę, wspierając się na ramieniu Zośki, wyszedł na ulicę.

Przez nieuwagę wsiedli do obcego samochodu i kazali szoferowi odjechać. Tymczasem Alek, przeżywając ogromny niepokój, musiał czekać do zakończenia akcji. Do rannego Rudego sprowadzono dyskretnego lekarza. Następnego dnia Zośka, przeglądając wykaz agentów gestapo, dostrzegł na liście nazwisko chirurga, który opatrywał przyjaciela. W parę godzin później Alek i paru kolegów zjawili się w domu Rudego i czuwali przy nim przez całą noc. O czwartej nad ranem zauważono pod domem samochód policyjny. Okazało się jednak, że alarm był fałszywy, a informacja o lekarzu okazała się pomyłką.

Przez pół roku Zośka i jego przyjaciele pełnili służbę w dywersji. Służba ta zmieniła ich charaktery – stali się twardzi, szorstcy, męscy oraz bardziej pewni siebie.

Pod Arsenałem
W pewną marcową noc gestapo aresztowało jednego z towarzyszy broni Rudego, Heńka. Po wielogodzinnych przesłuchaniach, torturach i podstępie wydobyto z niego kilka istotnych informacji. W znalezionych na mieście notatkach zapisane było tylko jedno nazwisko i jeden adres – Rudego. Popołudnie 22 marca 1943 roku Rudy spędził z Zośką. Razem przygotowywali akcję przenoszenia dużego magazynu materiałów wybuchowych. Potem odprowadził przyjaciela. Kiedy się rozstawali, Rudy z ożywieniem powiedział, że teraz nie ma żadnych zmartwień. Wieczorem Zośka zatelefonował do niego, by powiedzieć dobranoc. Nad ranem, o godzinie 4:30, do mieszkania Rudego weszło sześciu Niemców. Po rewizji zabrano Rudego i jego ojca na Pawiak.

W piętnaście minut później rozpoczęto pierwsze przesłuchanie. Gestapowcy, przekonani, że zatrzymali jednego z głównych działaczy dywersji, chcieli jak najszybciej zdobyć adresy przełożonych i kolegów. Kiedy Rudy wyparł się wszystkiego, rozpoczęło się bicie. W czasie tortur, kiedy podał nazwisko kolegi, zmarłego niedawno w Oświęcimiu, zarzucono mu kłamstwo. Po wielu godzinach przeniesiono go na Szucha, gdzie kontynuowano przesłuchania. Pierwszego dnia katowania nie był w stanie samodzielnie iść. Wieczorem wrócił na Pawiak, gdzie zaopiekowali się nim więźniowie. Następnego dnia został przeniesiony do szpitala w ciężkim stanie, lecz parę godzin później ponownie został zawleczony na Szucha. W czasie przesłuchania leżał na noszach, bity i katowany. W piątek skonfrontowano go z Heńkiem. Kiedy Rudy nadal się wypierał, zaczęto go bić w obecności kolegi, który z trudem znosił cierpienie dowódcy. W końcu przerwano badanie, zapowiadając, że następnego dnia ponownie zostanie wezwany. Gestapowiec, prowadzący śledztwo, rozkazał bić przesłuchiwanego aż do śmierci.

W dniu aresztowania Rudego jego przyjaciele już o siódmej spotkali się, by omówić zaistniałą sytuację. W czasie rozmowy uczucie rozpaczy zmieniło się w nadzieję. Uświadomili sobie, że jest szansa na to, by odbić Rudego. Spotkanie przerwane zostało na czas przenoszenia materiałów wybuchowych. W tym czasie jeden z kolegów Zośki – Wesoły miał za zadanie dowiedzieć się, kiedy i w jaki sposób Rudy jest przewożony z Szucha na Pawiak. Zośka rozmawiał z naczelnikiem Szarych Szeregów, nieustępliwie powtarzając, że należy odbić przyjaciela. Wieczorem akcja ratowania Rudego była już przygotowana. Zośka rozstawił ludzi, czekając na rozkaz z „góry”. Tuż przed przejazdem samochodu więziennego, Zośka wydał rozkaz zejścia ze stanowisk. Rozchodzili się z uczuciem bezsilności i żalu. Po dwóch dniach, wypełnionych rezygnacją, nadeszła wiadomość, że w piątek Rudy będzie przewożony przez miasto. Przez cały piątkowe przedpołudnie ludzie czekali na rozkazy. Wreszcie potwierdzoną informację przyniósł naczelnik Szarych Szeregów, Nowak. Dzięki jego interwencji zapadła „w górze” decyzja odbicia Rudego.

Karetka więzienna miała przejeżdżać ulicą Bielańską około godziny siedemnastej. W rejonie skrzyżowania Bielańskiej i Długiej rozstawione zostały trzy oddziały Polskich Sił Zbrojnych. Dwa uzbrojone w granaty i pistolety, jeden – wyposażony w butelki z benzyną. W pobliskich ruinach rozmieszczono karabiny maszynowe. Akcją nie dowodził jednak Zośka – uznano, że jest zanadto ogarnięty wirem wydarzeń i uczuć. Wszystkim kierował komendant warszawskich Szarych Szeregów, Orsza. W pewnej chwili łącznik, wyznaczony do wypatrywania karetki, dał znak i akcja rozpoczęła się. Na zakręcie ukazała się karetka i w tym samym momencie z bramy pobliskiego domu wyszedł policjant. Dostrzegł pistolet w ręku jednego z chłopców i usiłował wyciągnąć z kabury swój rewolwer. Zośka strzelił do niego, mężczyzna upadł, oddając kilka strzałów. Tymczasem szofer karetki, widząc, że coś się dzieje, skręcił w ulicę Długą.

Przed autem pojawili się młodzi ludzie, rzucając podpalone butelki. Karetka skręciła w stronę arkad Arsenału Warszawskiego. Z szoferki wyskoczyli dwa gestapowcy, a od strony Nalewek nadbiegł oficer SS. Alek strzelił i Hitlerowiec upadł. Rozpoczęła się strzelanina. Po paru minutach tylko jeden Niemiec strzelał w stronę grupki atakujących, którzy wraz z Zośką ukryli się za filarami Arsenału. Zdeterminowany Zośka wybiegł z ukrycia i ruszył wprost na gestapowca, który padł na ziemię. Szybko otworzyli drzwiczki karetki, wypuszczając więźniów. Dopiero po chwili ich oczom ukazał się Rudy. Zanieśli go do czekającego samochodu, gdzie Rudy ujął dłoń Zośki i uśmiechnął się. Oddziały, biorące udział w akcji, opuściły ulicę. Alek wraz ze swoimi ludźmi oddalił się w stronę ulicy Miodowej. W pobliżu Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej naprzeciw biegnącej z bronią sekcji, pojawiła się grupa siedmiu cywilów. Nagle jeden z mężczyzn wydobył broń i strzelił. Alek poczuł silne uderzenie w brzuch i upadł na chodnik. W następnej chwili ujrzał wymierzoną w swoją twarz lufę pistoletu.

W tym samym momencie jeden z ludzi Alka, Anoda, strzelił do Niemca. Oddział ukrył się w pobliskiej bramie, mierząc do Niemców. Alek starał się wydawać rozkazy. Resztą sił odbezpieczył granat i rzucił go w stronę Niemców. Część kolegów uciekła, dwóch pozostało przy rannym Alku i zatrzymało obce auto. Za nimi ruszyła więzienna ciężarówka niemiecka. Alek ponownie wyciągnął granat i cisnął go pod samochód okupanta. Po kilkudziesięciu minutach udało im się dotrzeć do domu Alka na Żoliborzu. Ranny, powoli wchodził do mieszkania.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Kamienie na szaniec - streszczenie w pigułce
2  „Kamienie na szaniec” - gatunek literacki
3  Kamienie na szaniec - plan wydarzeń



Komentarze: Kamienie na szaniec - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-13 18:48:59

super streszczenie, wiele razy zabierałam się do czytania książki, ale jakoś mi to nie szło. natomiast streszczenie przeczytałam z wielka przyjemnością;) a tak swoją drogą to poruszająca opowieść:(


2018-08-12 18:41:41

Wielkie dzięki za streszczenie. ; )) Udało mi się przeczytać tylko 3 rozdziały, gdyż jakoś nie wciągnęła mnie ta książka a dziś mam z niej sprawdzian. ;> No a streszczenie rewelacyjne, napisane 'po polsku' jasno i przejrzyście, dzięki czemu wszystko zrozumiałam. Pozdrawiam


2013-10-22 20:37:57

Kamienie na szaniec - Ludzie - Klaudia () Moim zdaniem... Odnośnie tego komentarza. Autorka tego tekstu wykazuje nadnaturalny debilizm skoro twierdzi, że walka o wolną Polskę to głupota. Weź się kobieto zastanów to piszesz, bo robisz tylko Polakom przypał.


2013-06-29 13:50:40

Moim zdaniem to nie było debilne tylko pokazuje jak ludzie walczyli o ojczyznę i o to w co wierzą.Ta książka jest wspaniała ,jako że jestem harcerzem i moja drużyna nosi imie Tadeusza Zawadzkiego pseudonim ,,ZOśka' 'to wiem jak oni walczyli o to żeby teraz,żyło się nam jak najlepiej.A klaudia nie wie o co chodzi w tej książce.


2013-04-28 21:03:26

Klaudia () - Ty pokazałaś swój debilizm tą wypowiedzią. Z pewnością Ty byś się nawet na to ,,bazgranie po murach" nie odważyła. A co do streszczenia to dobre jest.;)




Streszczenia książek
Tagi: